Bailee prychnęła głośno, zjadliwie i prowokacyjnie. Z zadartą brodą, zmrużonymi z pogardą oczami, wbiła we mnie wzrok. – Jeszcze zobaczymy, kto na końcu okaże się prawdziwym zwycięzcą – wysyczała, a każde słowo ociekało jadem wyższości.
Jej ton i spojrzenie mówiły wszystko: byłam dla niej tylko pionkiem w tej śmiesznej grze. Aż trudno uwierzyć w jej pewność siebie, w to, że naprawdę wierzy, że moż






