– Ale czyż nie jesteś tu ze mną? – Lekko przechyliłam głowę, lustrując Jaydena z nutą chytrości i wyczekiwaniem w spojrzeniu.
Jayden ewidentnie ostrzył sobie na mnie zęby, a ja byłam ciekawa, jak daleko się posunie. „Nie ma mowy, żeby odważył się tak otwarcie rzucić wyzwanie Haroldowi” – pomyślałam. – „Jeśli tego nie potrafi, nie zasługuje na miano mojego 'braciszka', a ja wreszcie się go pozbędę”






