Byłam wściekła. Głos zadrżał mi lekko od gniewu.
Ethan nie obruszył się na moje ostre słowa. Wręcz przeciwnie, kąciki jego ust powędrowały ku górze w ironicznym uśmiechu.
W milczeniu zawiózł mnie na komisariat. Wysiadając, obrzucił mnie chłodnym, ostrzegawczym spojrzeniem. „Laurel, przeżycie katastrofy nie musi oznaczać pasma szczęścia. Lepiej trzymaj się z daleka od niektórych spraw.”
Po tych sło






