Nie przyprowadziłam z powrotem Sophiny. Zamiast tego pojechałam do pobliskiego centrum handlowego.
Myślałam, że dwóch ochroniarzy, którzy nas śledzili, już dawno sobie poszli.
Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że wciąż za mną podążają.
Bacznie mnie obserwując, trzymali się blisko, gdy tylko dowiedzieli się, że zmierzamy do centrum.
Przyciągało to uwagę przechodniów. Niektórzy nawet mni






