Oczy Isaaca rozbłysły gniewem, gdy z impetem postawił filiżankę z kawą na ziemi. Odgłos tłuczonego szkła przeszył ciszę kawiarni, a brązowe plamy rozlały się po leżącym obok obrusie.
– Sama tego chciałaś! – warknął.
Zmrużyłam oczy i posłałam Isaacowi lodowaty uśmiech.
– Jeśli coś mi się stanie, pierwszymi podejrzanymi będą Shepherdowie. Nie pozwolą mi spokojnie żyć, skoro tak nagle się pojawiłam.






