Alex oparł się na krześle i głęboko westchnął. Czułam jego zaniepokojenie. To już trzeci raz, odkąd wyszliśmy dziś rano z domu. „Wszystko w porządku?” – zapytałam, starając się rozładować napięcie. „Nie denerwuj się, bo odpędzisz szczęście”.
Spojrzał na mnie kątem oka, po czym odwrócił głowę, wpatrując się w szybę. Ostatniej nocy Zachary wyparł go z łóżka, ale nie widział sensu spierać się z dziec






