„Co w tym złego? Jest w ciąży, więc naturalne, że musi przymykać na to oko” – zakpił ktoś z uśmiechem. Jadowitość tych słów wbiła się w moje uszy niczym szpilka.
„Ale czy myślicie, że utrzyma się na pozycji pani Herrery?” – zapytał cichy, lecz przeszywający głos. „Czy wyrzucą ją jak jej matkę?”
Lekko zmarszczyłam brwi, podświadomie zaciskając pięści. Paznokcie wbiły mi się w dłonie, a przeszywając






