Impreza wciąż trwała. Alex wyszedł, odebrawszy telefon.
Powiedział tylko: „Wróciłaś do Parksów, możesz tu chwilę pobyć. Ja mam jeszcze trochę pracy, zmykam.”
Jego głos był niski i obojętny, jakby ten cały zgiełk przyjęcia był mu obcy, jakby nie mógł się doczekać, by stąd uciec.
W głębi duszy wiedziałam, że to tylko wymówka. Przecież on nigdy nie przepadał za takim hałasem.
Uniosłam lekko głowę, wp






