Chłopiec zamrugał, a łzy powoli przestały płynąć.
Wziąłem go na ręce i odwróciłem się do Maddoxa i Rebeki. Spokojnym tonem powiedziałem: – Babciu, dzisiaj jest tu mnóstwo ludzi. Może porozmawiamy w saloniku? Nie chcę, żeby obcy mieli z nas widowisko.
Rebecca zmierzyła Maddoxa wzrokiem i skinęła głową. – Chodźmy do środka!
Przeszliśmy do przyległego salonu. Ledwie zamknęły się za nami drzwi, atmosf






