Jestem w domu.
W łóżku.
Otoczona miękkimi poduszkami, czystą pościelą, ciepłym światłem lampki – wszystkim, za czym, jak mi się wydawało, tęskniłam, tkwiąc w tamtej zimnej sali szpitalnej.
Ale nic nie wydaje się w porządku.
Próbowałam wcześniej czytać, ale przy piątej stronie głowa zaczęła mi pękać. Próbowałam filmu. Nie mogłam się skupić. Nawet pisanie do Tylera sprawiało, że czaszka mi pulsowała






