Musiałam znowu przysnąć.
To ten dziwny stan między snem a jawą, kiedy jesteś świadoma wszystkiego — ciężaru własnych kończyn, tępego bólu w czaszce, tego, że koce nie układają się tak, jak powinny — ale jesteś zbyt zmęczona, by się ruszyć.
Głosy dobiegają z dołu.
— Cześć!
— Jak tam konferencja?
— Jak udał się wasz mały wypad dla zakochanych?
— Chłopcy! Miło was znowu widzieć!
Moje oczy uchylają si






