Zapach kawy i ciasta cytrynowego wypełnia salon. Światła są przygaszone i ciepłe, kominek trzaska akurat tyle, by wszystko wydawało się zbyt przytulne jak na ten rodzaj napięcia, które cicho siedzi w mojej piersi.
Rodzice Tylera usadowili się na dwuosobowej kanapie. Moi siedzą ramię w ramię na sofie naprzeciwko nich. Ja jestem wciśnięta obok Tylera, z nogami podwiniętymi pod siebie, jego dłoń spoc






