Drzwi otwierają się z hukiem, jakby wybuchła bomba, a do środka wraz z chłodem wpada chór głosów.
– Ej, nie wierzę... wy naprawdę coś upiekliście?
Głos Zoe. Zbyt głośny, zbyt radosny.
Tyler jest tuż za nią.
– Wow, pachnie tu cynamonowym niebem.
Cofam się odruchowo, pozwalając Penny skupić na sobie uwagę. Uśmiecha się skromnie i ciepło, choć jej dłonie nerwowo skubią krawędź blatu.
Reszta stada wpa






