Gdy się budzę, pierwszą rzeczą, którą zauważam, jest cichy trzask ognia. Drugą jest miarowe unoszenie i opadanie klatki piersiowej Ashera, jego ramiona splecione za głową, mięśnie napięte na poduszce, jakby pozował do posągu jakiegoś starożytnego boga wojny.
Wciąż śpi, szczęka ostra nawet w przyćmionym porannym świetle, usta nieco rozchylone, ciemne rzęsy spoczywające na policzkach. Wygląda... spo






