Dziewczyna z podkładką do pisania, Jenny albo Jessica, czy jakoś tak, zaprowadziła mnie do biblioteki kilka minut temu, praktycznie wibrując z ekscytacji. Wciągnęła mnie do pokoju z szerokim uśmiechem, a jej oddech parował w zimnym powietrzu sączącym się przez stare ramy okienne.
– Dobra, jesteś pierwszą ofiarą morderstwa – powiedziała, przewracając na drugą stronę swoich notatek. – Pchnięty nożem






