Z powrotem w salonie tłum huczy od na wpół pijanych teorii i głośnych oskarżeń. Puste butelki po piwie brzęczą, gdy ludzie podają je sobie z rąk do rąk, a ogień trzaska, rzucając migoczące cienie na zarumienione policzki i dzikie, podekscytowane oczy.
Penny trzyma się blisko mnie, jej ramię muska moje, a jej ciepło przesiąka w mój bok. Zakłada luźne pasmo włosów za ucho, oczami biegając po pokoju,






