Świat zdaje się poruszać w zwolnionym tempie, odgłosy wiwatów i oklasków przecinają zimne powietrze.
Asher stoi tam, jego ramiona unoszą się i opadają, klatka piersiowa faluje z każdym poszarpanym oddechem, pięści wciąż zaciśnięte wzdłuż boków. Śnieg przykleił się do jego kurtki, spodni, włosów.
I krew.
Krew kapie z jego lewego ramienia, cienka, jaskrawoczerwona linia spływa po nadgarstku, plamiąc






