W chwili, gdy zamykam drzwi do domku, uderza we mnie fala zbyt wielu emocji.
Wściekłość. Zmartwienie. Ulga.
Wściekłość, że musiałem skrzywdzić wilka, by uratować bandę bezmyślnych idiotów. Że zostałem podrapany, bo nie potrafili przestrzegać najprostszych zasad. Ulga, że przynajmniej zachowałem przytomność umysłu, by powiedzieć Maxowi, żeby zaopiekował się Penny. I dziwny rodzaj złości, że lepiej






