Jest ciemno, gdy otwieram oczy. Tak, tak bardzo ciemno.
Jedynym światłem jest miękki, migoczący, bursztynowy blask z kominka, rzucający cienie, które tańczą i wyciągają się na ścianach. Mrugam, próbując się przyzwyczaić, głowę mam ciężką, a ciało otulone takim ciepłem, że niemal chcę zamknąć oczy z powrotem.
Ale wtedy zdaję sobie sprawę, na czym leżę.
To nie materac. Jest zbyt gorące, zbyt twarde,






