To nie jest Tyler.
Siedzę wciśnięta najgłębiej jak się da w fotel pasażera, kręgosłupem przywieram do drzwi, a palce mam mocno zaciśnięte na krawędzi siedzenia, jakby to miało mnie zakotwiczyć w miejscu. Widziałam już Tylera złego – zazdrosnego, poirytowanego, nawet wrednego. Ale to? To coś zupełnie innego.
Początkowo milczy. Jego dłonie zaciskają się na kierownicy, knykcie ma białe, szczęki zaciś






