Ręka Tylera na moich ustach tylko pogarsza sprawę.
Nie mogę oddychać. Dopiero co wymiotowałam, w klatce piersiowej już mnie ściska, gardło jest zdarte i piecze, a teraz on napiera na mnie, jakbym była jakimś sekretem, który musi ukryć. Puls dudni mi w uszach. Płuca krzyczą o powietrze, ale mogę brać tylko płytkie, gorączkowe oddechy przez nos.
To uczucie przypomina tonięcie. Jakbym łapała powietrz






