Prowadzę, ale dłonie mam tak mocno zaciśnięte na kierownicy, że zbielały mi knykcie.
Penny siedzi na fotelu pasażera z podwiniętymi nogami; włosy ma wciąż w nieładzie po tym wszystkim, a jej ciało drży tak, że skręca mnie w środku. Co chwilę na nią zerkam. Kącik jej ust drga, jakby próbowała nie płakać.
A ja...
Ja aż *kipię* ze złości.
Pod trybunami trzymałem się w ryzach. Ledwo. Pozwoliłem przeją






