Po wyjściu ze steakhouse’u wszyscy jesteśmy tak przejedzeni, że ledwo się ruszamy, ale jakimś cudem lądujemy w barze trzy przecznice dalej.
To pomysł Anny.
– Rooster musi znów poczuć się jak mężczyzna – mówi wesoło. – Nie może dużo pić, ale pozwolimy mu poudawać.
Rooster jęczy.
– Wyszłaś za mnie dla mojego uroku, nie dla mojej wątroby.
Asher zerka na mnie z ukosa, unosząc kącik ust.
– Piszesz się






