Żegnamy się niedługo po tym incydencie.
Rooster też wypił swoje, a Anna trzyma go za rękę, próbując skierować w stronę drzwi, podczas gdy on macha do wszystkich, jakby był burmistrzem tego baru.
– Napisz do mnie jutro, bracie – woła, klepiąc mnie po plecach. – I powiedz swojej dziewczynie, że ma cholernie mocny lewy sierpowy.
Uśmiecham się krzywo. – Myślisz, że zdołałbym ją powstrzymać?
Anna puszc






