Korytarz wydaje się dłuższy niż powinien. Każdy krok odbija się echem. Penny trzyma się blisko, nic nie mówiąc, ale czuję, że mnie obserwuje. Czyta ze mnie.
Wie, że coś jest nie tak.
Nie myli się.
Skręcamy za ostatni róg i zatrzymuję się gwałtownie.
On już tu jest.
Rooster.
Siedzi na jednym z dwóch badziewnych plastikowych krzeseł przed biurem Ramseya, potrząsając kolanem i gapiąc się w głąb koryt






