Facet, który po mnie przychodzi, wygląda, jakby mógł grać w filmie o tym miejscu — wysoki, krótko ostrzyżony, z podwiniętymi rękawami, roztaczający aurę idealnie wyprasowanej, regulaminowej czystości.
Jest pewnie w moim wieku. Może rok starszy.
Uroczy w ten sposób „gra na gitarze, ale nikomu o tym nie mówi”.
— Hej — odzywa się, kiwając głową, jakbyśmy się już znali. — Jestem Boomer. Ty musisz być






