Asher otwiera zamek i bez słowa pcha drzwi.
Ciche kliknięcie rygla odbija się echem głośniej, niż powinno. Wchodzi pierwszy, jego ruchy są powolne i mechaniczne, jakby jechał na oparach. Drzwi skrzypią nieznacznie, zamykając się za mną. Podążam za nim w ciszę.
Nie zapala światła. Pozwala jedynie, by łagodny, pomarańczowy blask ulicznych latarni wlewał się przez okna, kładąc długie cienie na drewni






