Pierwszy huk drzwi przeszywa mnie niczym wystrzał z broni.
Wzdrygam się w pół śmiechu, w połowie historii opowiadanej przez siedzącego obok starszego weterana – coś o wadliwym spadochronie i butelce whisky. On też przerywa, z dłonią w połowie drogi do szklanki.
Muzyka zacina się, cichnie, a potem znów rusza, jakby nawet głośniki wiedziały, że coś jest nie tak.
Odwracam się instynktownie, szukając






