U Boomera jest tak cicho, że aż swędzi mnie skóra.
Ani dźwięku poza cichym brzęczeniem lodówki i tykaniem zegara. Nawet mój własny oddech wydaje się zbyt głośny.
Zamyka za nami drzwi z cichym kliknięciem, a ja stoję tam, jakbym zapomniała, jak istnieć we własnym ciele.
Obejmuję się ramionami. Mocno. Jakbym mogła zatrzymać wszystko w środku.
Panikę. Mdłości. Fakt, że wciąż czuję na sobie ich wzrok,






