W chwili, gdy staję w progu jego drzwi, spodziewam się ciepła jego mieszkania. Jego dłoni na mojej talii. Jego głosu mówiącego *cześć, księżniczko* przy mojej szyi.
Zamiast tego, nie wpuszcza mnie do środka.
Po prostu chwyta mnie za rękę i mówi: – Jedziemy.
Tyle.
– Czekaj… co?
Jego palce już splatają się z moimi, ciągnąc mnie delikatnie w dół po schodach.
– Dopiero co przyjechałam.
– Wiem.
– Asher






