Wciąż jest miękka i rozgrzana po tym, jak się kochaliśmy, jedna jej noga splątana z moją, policzek przyciśnięty do mojej piersi, jakby to było jej prawowite miejsce. Jej palce kreślą kółka na moich żebrach, lekkie jak piórko. Mój oddech zaczyna się wyrównywać, jej też – ten senny rytm, w który wpada, gdy jest bliska odpłynięcia.
Ale nie chcę pozwolić jej jeszcze zasnąć.
Nie, kiedy wszystko tej noc






