Stawiłem czoła większej liczbie nożowników, niż jestem w stanie zliczyć.
Broniom wycelowanym w moją pierś. Minom pod moimi butami. Krwi na moich rękach.
I nie byłem nawet w połowie tak przerażony.
Nawet nie blisko.
Ponieważ palce Penny drżą. I jeszcze na mnie nie spojrzała.
Wciąż wpatruje się w pudełko na swoich kolanach, dwa delikatne palce zaciskają się wokół małego srebrnego klucza, jakby miał






