Wciąż łapię oddech.
Nie w ten dosłowny sposób, z falującą klatką piersiową, co zdarza się po próbach – ale ten elektryczny rodzaj. Taki, który buczy w krwiobiegu, gdy wszystko się udaje. Kolacja, wystawa sztuki, aukcja… i teraz taniec. Wszystko. Jakoś, pomimo miesięcy chaosu, dzisiejszy wieczór naprawdę wypalił.
I to już koniec.
Ostatnie nuty mojego utworu wciąż odbijają się echem pod krokwiami, ś






