Jest ledwo przytomna w moich ramionach, jej ciało lekkie, ale bezwładne przy mojej piersi. Jestem na podłodze, kołysząc ją, szepcząc do niej, próbując zatrzymać ją tu ze mną, uwiązaną do czegoś, co nie jest tym koszmarem.
– Księżniczko – mruczę, odgarniając wilgotne kosmyki włosów z jej twarzy. – Mam cię. Wszystko w porządku. Zostań ze mną.
Oddycha – Boże, oddycha – ale zbyt płytko, zbyt wolno. Je






