Czterdzieści osiem godzin.
Czterdzieści osiem godzin, odkąd patrzyłem, jak znika za drzwiami wejściowymi razem z Boomerem. Czterdzieści osiem godzin, odkąd pocałowałem ją w czoło i nie powiedziałem nic. Odkąd pozwoliłem jej odejść – posiniaczonej, załamanej, przerażonej – przez moje milczenie. Moją porażkę.
Nie spałem. Nie mogę. Za każdym razem, gdy zamykam oczy, widzę ją. Na podłodze. Na brzuchu.






