Nie pytam, czy ma ochotę wyjść.
Po prostu jej to oznajmiam.
Nie dlatego, że lubię rządzić – nie nią. Dlatego, że wiem, iż tego potrzebuje. Potrzebuje normalności. Czegoś, co nie smakuje szpitalnym powietrzem i adrenaliną. Więc mówię jej to łagodnie, ale stanowczo. Daję jej czas na przebranie się. A kiedy wychodzi z mojego pokoju w tej za dużej bluzie z kapturem i legginsach, wyglądając, jakby nie






