W studio pachnie żywicą, kalafonią, potem i determinacją. Ciche stuknięcia butów odbijają się echem od wytartej drewnianej podłogi, a każda tancerka wślizguje się w swoją przestrzeń rozgrzewkową niczym spadające elementy układanki. Muzyka jeszcze się nie zaczęła, ale już tętni pod moją skórą, obietnica czekająca na spełnienie.
Naciągam getry wyżej na uda i zerkam w róg sali.
Znowu tu jest.
Boomer






