Upewniłem się co do jednego.
Zanim pozwoliłem sobie odetchnąć, zanim w ogóle rozważyłem ponowne spotkanie z nią, upewniłem się, że ten bydlak zniknął.
Poprosiłem o przysługę kogoś, kto był mi winien coś dużego. Były wojskowy, teraz prywatny kontraktor. Bystry, cichy, lojalny. Poprosiłem go o prześledzenie ruchów tak zwanego przywódcy Sępów — namierzanie sygnału telefonu, kamery na autostradach, ta






