Ona znika w domu Ashera, a ja nie odjeżdżam.
Zaciskam obie dłonie na kierownicy i patrzę, jak drzwi zamykają się za nią, jakby to była ostatnia scena filmu. W klatce piersiowej czuję ucisk, żołądek zawiązuje się w supeł, a pod żebrami tli się coś ciężkiego i powolnego. Ale zostaję. Na wszelki wypadek.
Na wypadek, gdyby wybiegła z płaczem.
Na wypadek, gdyby on powiedział coś nie tak, albo powiedzia






