Szkolne korytarze zawsze pachną tak samo – tanim płynem do dezynfekcji, ostrużynami z ołówków i czymkolwiek, co ktoś rozlał w swojej szafce trzy miesiące temu i nikt nie był na tyle odważny, by to posprzątać.
Nie jest to może pocieszające, ale znajome.
A po chaosie, jakim była przerwa zimowa, to, co znajome, wydaje się prezentem.
Naciągam rękawy bluzy na nadgarstki, przedzierając się przez tłum, o






