Parkuję przed studiem, silnik zgaszony, palce wybijają rytm na kierownicy.
Niebo zdążyło już zanurzyć się we wczesnym wieczorze, przybierając ten chłodny odcień błękitu, który sprawia, że latarnie uliczne zapalają się wcześniej. Widzę ją przez wielkie szklane szyby – wciąż jest przy drążku, rozciąga się, rozmawiając z Lukiem i Madame Loretto. Jej ramiona wyglądają na zmęczone, ale śmieje się. Pewn






