Studio pachnie pyłem z kalafonii i starą pastą do podłóg, tak jak zawsze, gdy stawka jest wysoka. Muzyka sączy się z systemu nagłośnienia we fragmentach – jeszcze nie cała partytura, tylko kawałki, urywki, wystarczająco, by utrzymać nerwy w napięciu. Przyciskam dłoń do drążka i zamykam oczy na sekundę, tylko na tyle długo, by uspokoić drżenie w żołądku.
Jestem już w kostiumie. Miękki niebieski kom






