Prowadzę.
Cichy pomruk silnika to jedyny dźwięk w samochodzie, a moje dłonie luźno spoczywają na kierownicy – nie dlatego, że jestem zrelaksowany, ale dlatego, że jeśli ścisnę ją mocniej, zostawię na niej trwały ślad.
Minęły dwa tygodnie.
Dwa tygodnie czegoś, co większość ludzi nazwałaby normalnym życiem – a może nawet pięknym chaosem. Dla mnie? To najlepsza cholerna rzecz, jaka mnie kiedykolwiek






