Nie mogę oderwać od niego wzroku.
Nie odezwał się ani słowem, odkąd zapaliły się światła, odkąd wszyscy krzyknęli „niespodzianka” i zalała nas fala ludzi – ludzi, których kochamy, którym ufamy. Wszyscy tu są. A Asher… Asher po prostu patrzy. Powoli. Cicho. Jakby próbował wchłonąć każdy najdrobniejszy szczegół, nie zdradzając przy tym niczego.
Jego szczęka się napina. Oczy omiatają kiście balonów,






