Bolą mnie nogi.
Nie w ten subtelny, pełen gracji sposób, w jaki zakwasy zostawia balet – raczej tak, jakbym poszła na wojnę z dmuchanymi granatami, czołgała się przez pole minowe brokatu i została zdzielona piankowym makaronem do pływania przez Maxa… dwa razy.
Siedzę po turecku na krawędzi maty, czubek mojej skarpetki zahaczył o szew z błyszczącej taśmy klejącej, i patrzę, jak impreza powoli rozpl






