Budzę się przed budzikiem.
Nie celowo – może to po prostu instynkt. Pokój jest wciąż ciemny od wczesnoporannego zamglenia, miasto na zewnątrz stłumione i wciąż na wpół uśpione, a obok mnie Penny porusza się pod kołdrą, jakby jej ciało wiedziało, że to wielki dzień, zanim jej umysł w pełni to zarejestrował.
W chwili, gdy budzik brzęczy o 6:30, ona mruga, budząc się, i wypuszcza powietrze, jakby wst






