Światła nie zapalają się wszystkie naraz.
One rozkwitają.
Miękkie złoto rozlewające się jak świt po wypolerowanej podłodze, delikatne i powolne, jakby scena brała oddech przed przemową. Cisza w sali jest całkowita – nie ten rodzaj ciszy, która jest pusta, ale ta, która jest święta. Elektryczna. Wyczekująca.
Luc jest u mojego boku. Oboje jesteśmy nieruchomi jak posągi, tylko sylwetki czekające w sk






