Nie ruszam się, gdy opada kurtyna.
Nie oddycham. Nie mówię. Nawet nie próbuję.
Bo nie jestem gotowy na to, by to się skończyło. By zaklęcie prysło. By cisza, która zapadła, gdy wylądowała po tym ostatnim skoku, przestała odbijać się echem w mojej piersi.
Wszyscy wokół mnie są równie nieruchomi. Rooster zasłania usta dłonią, a Asher – stoicki, niewzruszony Asher – nie odezwał się ani słowem, odkąd






