Perspektywa Penelope
Oderwałam od niego wzrok, zrywając z siebie kołdrę.
Za żadne skarby tu nie zostanę.
Ani sekundy dłużej.
Wstałam na nogi, trzęsące się, z głową wirującą – ale nic mnie to nie obchodziło.
Ból nawet nie dotykał wściekłości kipiącej we mnie.
Potknęłam się w stronę drzwi.
Boso.
Mając na sobie tylko jego głupią koszulę.
Nieważne.
Muszę się stąd wydostać.
Ale kiedy chwyciłam za klamk






