Punkt widzenia Edwarda
Zaskoczyła mnie, szarpiąc się w moim uścisku jak dziki tygrys. Jej ciało wiło się i obracało, ale jej pięści były mocno uwięzione w moich dłoniach.
Powinienem ją puścić. Powinienem się wycofać.
Ale nie mogłem.
Sposób, w jaki na mnie patrzyła – wyzywający i śmiały, a jednocześnie zapraszający – mącił mi w głowie. To niebezpieczne przyciąganie i odpychanie między nami, to uzal






